Pierwsza kolekcja “Pure Linen”

Dlaczego len? Przecież jest tyle tkanin, z których wybierać. 

rolls of assorted fabrics and textiles and sewing patterns inside tailor atelier
Photo by Ksenia Chernaya on Pexels.com

Len nie jest tkaniną, którą wybrałam przypadkowo. Przede wszystkim do mojej kolekcji chciałam użyć tkaniny, która jest przyjazna środowisku. Wszelkie syntetyki jak również sztuczne tkaniny odpadały. Pozostał wybór pomiędzy bawełną, bawełną organiczną, ecovero, która podobnie jak lyocell jest tkaniną sztuczną no i oczywiście lnem. A zaczęło się od sprawdzenia pochodzenia wszystkich tkanin. 

Składem ubrań zaczęłam się interesować od kilku lat. Na początku była bawełna… Zdecydowałam się wybierać ubrania z bawełny, ze względu na fakt iż była tkaniną naturalną. Poza tym jako osoba często podróżująca szczególnie po Azji, i mieszkająca w Chinach, kraju o wysokiej wilgotności powietrza, w syntetykach po prostu nie mogłam wytrzymać. Po kilku minutach w upalny dzień, odzież po prostu przylegała do skóry i nie mogła oddychać. W miarę jednak jak już po trochu zaczęłam przyzwyczajać się do bawełny, coraz bardziej zrażałam się do warunków w jakich jest uprawiania. Niestety bawełna do produkcji wymaga dużych ilości wody, co jest szczególnie problematyczne obecnie kiedy brak wody staje się problemem na skalę światową. Poza tym bawełna, zarówno zwykła jak i organiczna wymagają użycia dużej ilości pestycydów i innych środków. Oczywiście w przypadku bawełny organicznej środki ochrony są organiczne, ale czy te również są bezpieczne? Jako, że mało jest informacji na ten temat, trochę sceptycznie podchodzę do bawełny organicznej. To tak jak z olejem kokosowym. Pamiętacie czasy kiedy olej kokosowy był tak popularny, że zachęcano dokładać jedną łyżeczkę nawet do kawy. Teraz wiemy, że olej kokosowy jednak nie jest tak zdrowy jakby się wydawało. Podobnie może być z bawełną organiczną, jednak mało jest jeszcze szczegółowych informacji na ten temat. 

Wróćmy jednak do zwykłej bawełny. Ta niestety jak wspomniałam wcześniej wymaga użycia dużej ilości wody i środków chemicznych do uprawy. Największymi producentami bawełny są Indie i Chiny. Tak właśnie, kraje a może kraj bo chodzi tu bardziej o Indie, ma problem z wodą. Nie tylko chodzi tu o niewystarczające zasoby, ale również o skażenie. Bo tak to się odbywa, że podczas użycia pestycydów, spływają one później do gleby i następnie do rzek, które następnie są skażone i nie mogą być użyte jako woda pitna. A jeśli już to prowadzi to do zatrucia organizmów w tych wodach i zatrucia ludzi, którzy tą wodę piją. Ja jednak nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, jednak mówię hej starym dżinsom. 

Ok, więc wróćmy do lnu. Len zawsze kojarzył mi się z drogą tkaniną i faktycznie taką jest. Ale również len nie potrzebuje dodatkowej wody, poza tą dostarczaną uprawom podczas opadów, i nie potrzebuje podobnie zresztą jak bambus, użycia pestycydów do uprawy. I tak oto len przypadł mi do gustu. Oczywiście to jednak nie wszystko, bo len jest uprawiany w Polsce. To oznacza, że nie tylko kupując len wspieramy polskiego producenta, ale również zostaje ograniczony ślad węglowy. Bo wyobraźcie sobie, jaką drogę z Chin czy Indii musi przejechać bawełna, żeby dotrzeć do Polski.  Len natomiast już tu jest 🙂 

lein, leinblüte, linum narbonense

I na koniec, len jest tkaniną biodegradowalną co oznacza, że odpowiednio przygotowany może ulec rozkładowi już po kilku miesiącach w przeciwieństwie do wielu innych tkanin szczególnie syntetycznych. 

Jak widzicie len jest świetną tkaniną, szczególnie dla osób które przykładają wagę nie tyle do dobrego składu, ale również dla tych osób które chcą podejmować odpowiedzialne wybory zakupowe. 

Dlatego też kupuj odpowiedzialnie, wybieraj ubrania z dobrym składem i najlepiej 100% składem, co oznacza nie mieszanie różnych tkanin w jednym produkcie, bo to znowu może zachwiać proces rozkładu.

Więcej o lnie i jego właściwościach w następnym wpisie

Nina 

%d bloggers like this: